Na samą myśl o imieniu Thomas robiło mi się źle. Thomas to
był mój chłopak który od dwóch dni jest w więzieniu za pobicie
barmana. Postanowiłam, że to dobry by pomysł uciec z Dublinu do
Londynu. Nie znalazł by mnie tam i więcej nie uderzył. Za dwa dni
miałam prom do Wielkiej Brytanii. Miałam tam też załatwiony hotel
i szkołę.
Trzy dni później
Oczywiście jak to ja
spóźniłam się na lekcje i to w pierwszy dzień w nowej szkole,
Gdy weszłam do sali wszystkie oczy były skierowane na mnie jak ja
tego nie lubię. Usiadłam w kącie w końcu sali. Koło mnie
siedział chłopak w kapturze z którego wystawało parę brązowych
loków. Ta lekcja zleciała bardzo szybko kiedy wychodziłam z sali
zauważyłam, że loczek ma siniaka pod okiem pomyślałam, że to
kolejny chłopak który lubi się bić i postanowiłam, że będę
się od niego trzymać z daleka. Kiedy wyszłam ze szkoły zauważyłam
że ktoś cały czas za mną idzie zaczełam uciekać, lecz jak to
ja,ostatni łamaga potknęłam się o kamień i upadłam, nie było
szans żebym uciekła. Po chwili spostrzegłam, że ten KTOŚ ma w
ręku nóż, byłam tak przerażona, że nie mogłam wydusić z
siebie ani słowa. Zaczęłam płakać, myślałam że zaraz mnie
zabije i tak skończy się moje nowe, lepsze życie. W pewnym
momencie usłyszałam głos jakiegoś chłopaka stojącego za mną
-No ładnie, ładnie. Nie ma to jak straszyć kobiety i to młodsze od siebie-powiedział drwiąco
Mężczyzna z nożem cofnął się, widziałam po nim że boi się człowieka który stanął w mojej obronie. Poczułam na przedramionach czyjeś dłonie, tak to był on. Gdy wstałam zobaczyłam znajome mi juz trochę loki, przyjrzałam się bliżej, jak można było bać się kogoś tak pięknego. Te jego zielone oczy, które błyszczały jakby miał w nich małe płomyczki.
-No ładnie, ładnie. Nie ma to jak straszyć kobiety i to młodsze od siebie-powiedział drwiąco
Mężczyzna z nożem cofnął się, widziałam po nim że boi się człowieka który stanął w mojej obronie. Poczułam na przedramionach czyjeś dłonie, tak to był on. Gdy wstałam zobaczyłam znajome mi juz trochę loki, przyjrzałam się bliżej, jak można było bać się kogoś tak pięknego. Te jego zielone oczy, które błyszczały jakby miał w nich małe płomyczki.
Loczek kazał mi za nim
stanąć zrobiłam ja kazał, bałam się tak strasznie, że złapałam
rękę chłopaka, on tylko popatrzał się na mnie swoimi pięknymi
oczami i zboczono się uśmiechną.
Kiedy mężczyzna w
kominiarce zaczął zbliżać się do nas ścisnełam ręke chłopaka
a on rzucił się na niego. Loczek miał przewagę kiedy zaczą kopać
przeciwnika podeszłam do niego i prubowałąm uspokoić na marne.
Przytuliłam się do niego i powiedziałam ciii... a on się uspokoił
.
-Choć- złapał mnie za
ręke i lekko zaczą ciągnać za sobą
Byłam zdziwiona zachowywał się
jakby czerpał korzyści z tego, że pozwalam mu trzymać moją rękę.
Zupełnie nie rozumiałam jego zachowania, najpierw był miły słodko
ukazywał dołeczki, potem wpadał w taką wściekłość, że z
łatwością mógł zabić i znów stawał się...normalny. Nie
odzywając się ani słowem przeszliśmy park i zatrzymaliśmy się
pod jakąś kafejką. Weszliśmy. Ludzie dziwnie na mnie spoglądali
a na chłopaka bardziej ze strachem. Usiedliśmy przy stoliku gdzieś
w rogu lokalu. Ręce trzęsły mi się z przerażenie. Chłopak
patrzał na mnie, ja za to wzrok miałam wbity ziemię. Bałam się
spojrzeć, ale jednocześnie tak bardzo tego chciałam, chciałam
znów ujrzeć te jego zielone oczy.
-Boisz się mnie? -zapytał
Milczałam.
-Zadałem ci pytanie, skarbie. Boisz się mnie?
Odważyłam się spojrzeć na niego
-Jak cholera-powiedziałam cicho
-Tobie nic nie zrobię-obiecał z błyskiem w oku
-Ty chodzisz ze mną do klasy prawda? A nawet nie znam twojego imienia - powiedziałam bardziej odważnie
-Boisz się mnie? -zapytał
Milczałam.
-Zadałem ci pytanie, skarbie. Boisz się mnie?
Odważyłam się spojrzeć na niego
-Jak cholera-powiedziałam cicho
-Tobie nic nie zrobię-obiecał z błyskiem w oku
-Ty chodzisz ze mną do klasy prawda? A nawet nie znam twojego imienia - powiedziałam bardziej odważnie
-Harry- oznajmił i skinął głową
na znak żebym ja też ujawniła swoje imie
- Katrina - powiedziałam bardzo
cicho-idę do toalety
Zostawiłam plecak i poszłam,
czułam wzrok Harry'ego na sobie. Po krótkiej chwili wróciłam, gdy
szłam zobaczyłam, że mój telefon który wcześniej był w
kieszeni mojego plecaka znalazł się z stoliku.
-Sprawdzałem która godzina i przy okazji wziąłem twój nr. -uśmiechnął się pokazując swoje białe ząbki.
Udawałam, że mnie to nie rusza, ale tak serio cholernie się martwiłam, że może będzie mnie nękał SMS
-Tak właściwie to co stało ci się w oko? Jeśli można wiedzieć
-Co juz się nie boisz, że cokolwiek do mnie mówisz..? Biłem się z takim jednym...
-Co do twojego pytania, to boję i jeszcze dłuuuuuuuugo będę.
Harry roześmiał się cicho.
-Sprawdzałem która godzina i przy okazji wziąłem twój nr. -uśmiechnął się pokazując swoje białe ząbki.
Udawałam, że mnie to nie rusza, ale tak serio cholernie się martwiłam, że może będzie mnie nękał SMS
-Tak właściwie to co stało ci się w oko? Jeśli można wiedzieć
-Co juz się nie boisz, że cokolwiek do mnie mówisz..? Biłem się z takim jednym...
-Co do twojego pytania, to boję i jeszcze dłuuuuuuuugo będę.
Harry roześmiał się cicho.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz